Problem czyli dwa pierwsze kroki
- Zauważenie problemu
- Pobycie w problemie
Jak tu jesteś – masz to za sobą
Dzisiaj ruszamy z cyklem maili o schemacie zdrowienia (10 kroków do zdrowia), który obiecałam Ci 2 tygodnie temu.
Ups! Bagienko…
czyli krok 1 – zauważenie problemuŻeby ruszył proces zmiany, musi istnieć coś do przeprocesowania – to dość oczywiste. W pierwszej chwili możesz pomyśleć: przecież wiem, że jestem chora. O czym tu dyskutować?
A no chociażby o tym, kto zauważył Twój problem.
Jeśli w swojej indywidualnej skali samopoczucia czujesz się dobrze, a według innych powinnaś być szczuplejsza, mieć prostszy kręgosłup, bardziej rumianą cerę, być bardziej gibka i elastyczna i w ogóle to powinnaś być bardziej taka, a mniej śmaka – to nie Ty masz problem, ale ci inni.
W sytuacji, w której to inni zauważają Twój problem, tak naprawdę Twój proces zdrowienia jeszcze nie ruszył (i w danym aspekcie może nigdy nie ruszyć, jeśli nie ma po co).Kiedy inni wiedzą lepiej, z czym powinnaś pracować i co jest u Ciebie nie tak, może się zdarzyć tak, że się złamiesz i zaczniesz podążać za ich radami. Jednak wtedy, nie ważne jak mocno będziesz się starać, nie osiągniesz trwałych efektów, a każde działanie będzie trudne i wyczerpujące.
Może się zdarzyć, że w tym temacie będziesz również po drugiej stronie – zauważysz, że ktoś cierpi z powodu różnych dolegliwości i bardzo będziesz chciała pomóc. Niestety (lub stety), jeżeli ta osoba nie odczuwa problemu, tylko opóźnisz start jej procesu zdrowienia, czyli zauważenie, że tkwi w bagienku.
Drugim aspektem, któremu warto się przyjrzeć, jest pytanie: kiedy zauważysz swój problem?
Zdarza się, że coś boli Cię od zawsze i tego po prostu nie zauważasz. Nie ruszysz czterech liter w inne miejsce, jeśli nie zauważasz, że siedzisz w bagienku. Kiedyś, dawno temu, dowiedziałam się, że mam alergie pokarmowe i przestałam jeść wszystko, co mi szkodzi. Po 2 tygodniach przestały mnie boleć stawy. Tyle, że do tej pory nie wiedziałam, że mnie bolały. Dopiero kiedy doświadczyłam jakości braku bólu, dotarło do mnie, jak męczyłam się przez całe życie.
W takich przypadkach warto pamiętać, że czujesz swoje bagienko, tylko wtedy, kiedy gnioty, które Cię do niego zaprowadziły już nie istnieją i kiedy masz zasoby (możliwości), żeby z niego wyjść.Dlatego…
Zdrowie nie nadejdzie, kiedy normalizujesz swoje dolegliwości.
To sytuacja nieco odmienna – czujesz objawy i masz świadomość, że Ci przeszkadzają, ale uznajesz je za normalne i standardowe w swoim przypadku (to już ten wiek/ kobiety tak mają). Jeśli przekonujesz siebie, że masz nadwagę lub bolesne miesiączki, bo Twoja mama i babcia miały tak samo – to nie jest zauważenie problemu. To wypieranie bagienka.
Im dłużej wypierasz, tym mocniej się w nim babrasz i tym trudniej z niego wyjść.💙 ZAUWAŻENIE PROBLEMU to doświadczenie z obszaru emocjonalnego (czuciowego) – czujesz, że nie jest tak, jakbyś chciała, żeby było.
To najważniejszy krok w podróży do zdrowia. Bez tego nie ma energii do ruchu i do zmiany. Zgodnie z I zasadą dynamiki Newtona – jeśli na ciało nie działa żadna siła, albo siły się równoważą, ciało pozostaje w bezruchu.
To oznacza, że jeśli nie zauważysz, a w zasadzie nie pozwolisz sobie odczuć, że masz problem i tkwisz w bagienku, trzymasz z dala od siebie energię do wyjścia z niego. Właśnie dlatego tak trudno regularnie ćwiczyć, trzymać dietę, czy podejmować inne działania, które 'powinnaś’.Ciało chce być zdrowe, dlatego objawy i dolegliwości są coraz mocniejsze, coraz częstsze i coraz bardziej dotkliwsze. Ciało dba o to, żeby siła bólu była większa niż siła Twojego wyparcia, żebyś w efekcie mogła wykonać ten pierwszy krok (zauważyła swoje bagienko) i rozpoczęła proces zdrowienia.
🧿 Zadanie na ten tydzień
Odpowiedz sobie w tym tygodniu na pytanie:
❓Jak źle musisz się czuć, żebyś zauważyła (i uznała, poczuła na poziomie emocjonalnym) swoje bagienko❓
Czyli jak duża siła musi zadziałać, żebyś pozwoliła na przepływ energii do zmiany swojej sytuacji i rozpoczęcia procesu zdrowienia?
Dla ułatwienia, podrzucam Ci e-booka o 6ciu obszarach życia. Pomoże Ci on przeanalizować każdy obszar i ustalić swoje punkty graniczne w mniejszych kawałkach.
Zwykle wydaje nam się, że jak zauważymy problem, to jak najszybciej musimy się z niego wymiksować. A tu klops! Najpierw trzeba w nim posiedzieć.
No to klops!
czyli krok 2 – bagienne posiedzenieJeśli zbyt szybko starasz się wyleźć z bagienka, które zauważyłaś, tym głębiej w nie wpadasz. W ten sposób tracisz czas, energię i oddalasz od siebie kolejne kroki do zdrowia.
Dlaczego tak się dzieje?
Ponieważ nie rozumiesz (nie przyswoiłaś informacji) dlaczego jesteś w tym miejscu. I nie chodzi tu o przyczynę, a o sens.Przyczyna – wszystkie decyzje i działania, które podjęłaś do tej pory, doprowadziły Cię do tego miejsca. Nie tylko te decyzje bezpośrednio związane z Twoją sytuacją (za dużo zjadłam i boli mnie brzuch), ale również te, które wydają się zupełnie niepowiązane. Przykładowo ja obecnie przeprowadziłam się do przyjaciółki, a poznałam ją jakieś 11 lat wcześniej, kiedy byłam na studiach i przeglądałam sobie gumtree (taka strona www z ogłoszeniami – nie wiem czy jeszcze istnieje). Wyświetliło mi się ogłoszenie o dziewczynie, która szukała pokoju na jakiś miesiąc. Miała problem, bo miała kota i trudno było jej coś znaleźć. Ja uwielbiałam zwierzęta i pomyślałam, że to super byłoby mieć na chwilę kota w mieszkaniu. Gdyby nie decyzja przyjęcia ich pod swój dach, moja obecna decyzja o przeprowadzce i mieszkaniu w starym XVII w. domu nie byłoby możliwe. Nasze życie to sieć powiązanych ze sobą działań, które na siebie wpływają (efekt motyla). Fajnie jest je zauważać, ale to nic nie zmienia. Jeśli wiesz, że wlazłaś po szyję w bagienko, bo zrobiłaś krok w bok, zamiast do przodu, to nie znaczy, że nagle zmienia się poziom bagienka, czy że jak teraz zrobisz krok do przodu, to będziesz poza bagienkiem. To tak nie działa.
Sens – To powód z patrzeniem do przodu, który określa dlaczego (w jakim celu) podjęłaś takie decyzje, a nie inne, czyli co chciałaś tym osiągnąć (intencja). I tutaj też są dwa poziomy: z jednej strony jest taki prosty, bezpośredni sens – zjadłam bo chciałam się najeść. On najczęściej jest dość oczywisty, ale bywa zagmatwany i część osób skupia się tylko na nim. Z drugiej strony istnieje nieuświadomiony sens – coś co pcha Cię do takich, a nie innych decyzji. Nie ważne ile wiesz i jak mocno racjonalnie wyjaśnisz sobie, co powinnaś zrobić i dlaczego. Ten głęboki, nieuświadomiony sens kieruje naszymi poczynaniami i bazuje na wzorcach, przekonaniach, doświadczeniach z przeszłości. Bardzo często jest związany z niezrealizowanymi potrzebami. Czyli masz pusty brzuszek, jesteś głodna i chcesz się najeść, ale masz nieuświadomioną potrzebę, żeby ktoś się Tobą opiekował i mimo tego, że wiesz, że powinnaś sama sobie ugotować zdrowy posiłek, nie możesz się powstrzymać i ciągle zamawiasz jedzenie w knajpie.
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.”
Carl Gustav JungDopóki nie załapiesz swojego sensu, będziesz do bagienka wracać, albo kręcić się w nim w kółko z przekonaniem, że skoro jest trudno i ciężko, to z niego wychodzisz.
Kiedy chcesz pominąć ten krok i jak najszybciej wydostać się z obecnej sytuacji, może pojawić się kilka charakterystycznych problemów:1) Dostajesz mnóstwo informacji z zewnątrz, które bazują na wiedzy. Robisz doktorat ze swoich dolegliwości. Znasz nazwy wszystkich procesów, substancji chemicznych. Przybywa Ci książek, specjalistycznych blogów. Jesteś super wyedukowana, ale w zasadzie to nic się nie zmienia w kwestii Twojego zdrowia.
2) Kuszą Cię szybkie, magiczne rozwiązania, które w rzeczywistości ślizgają się po powierzchni. Herbatki na odchudzanie, adaptogeny dodające energii, tabletki przeciwbólowe, catering z dowozem pod drzwi – to sposoby na przypudrowanie trupa.
3) Spotykasz na swojej drodze specjalistów, którzy zajmują się przyczynami lub bezpośrednim sensem i próbują Cię przekonać, że wiedzą co powinnaś zrobić/ zastosować, żeby było Ci lepiej.
💙 POSIEDZENIE W PROBLEMIE jest superważne. Pozwala odnaleźć swoje dno, od którego możesz się odbić.
Krok drugi ma swoje znaczenie w całym procesie zdrowienia. Dzięki niemu możesz rozpoznać w czym jesteś, dlaczego i jakie masz granice w tym temacie, na podstawie doświadczenia, a nie wymyślania z umysłu.
Dzięki posiedzeniu w bagienku budzi się w Tobie poczucie, czego dokładnie NIE CHCESZ, a to napędza Cię do wyjścia. W efekcie wychodzenie z problemu / choroby/ bagienka staje się łatwe. Oczywiście musisz włożyć w to energię, ale różnica jest jak pomiędzy prowadzeniem auta (jako kierowca) a pchaniem go (bo ugrzązł).Bagienne posiedzenie daje możliwość zajmowania się jedną rzeczą na raz i zaparkowania innych problemów. Po pierwszym kroku (zauważenie) masz świadomość swoich problemów. Możesz je ustabilizować, żeby się nie pogarszały, wybrać ten, którym chcesz się zająć, a resztę zaparkować.
To świadome zarządzanie swoimi zasobami, zwłaszcza czasem i energią. Dla osób funkcjonujących w starym paradygmacie to może być dziwne lub głupie, ale tylko dlatego, że realizuje Twoje potrzeby, a nie ich.
Kilka lat temu miałam sporo alergii pokarmowych i trzymałam ścisłą dietę. Znajoma organizowała warsztaty i starała się zorganizować dla mnie jakiś poczęstunek, który będę mogła zjeść. Już w sali, zaraz przed zajęciami przyszła mi pokazać, co kupiła i pytała, czy będzie to ok. Dziewczyna siedząca obok słyszała naszą rozmowę i bez zastanowienia, czy głębszej analizy zaproponowała, że jeśli tylko wyrażę zgodę (powiedz, że się zgadzasz), to ona oczyści mi aurę i czakry i moje problemy żywieniowe znikną. Nie wyraziłam zgody, bo moje alergie były właśnie zaparkowane, a po drugie nic nie wiedziałam o tej dziewczynie, nawet nie znałam jej imienia. Na brak zgody zareagowała oburzeniem i pretensją, że nie chcę być zdrowa.
Kiedy działa się w starym paradygmacie rzeczywiście może to na pierwszy rzut oka tak wyglądać, ale kiedy działasz w nowym paradygmacie, już wiesz, że to Ty decydujesz i wybierasz kiedy i z jakiej pomocy skorzystasz.Ile trwa posiedzenie?
To zależy…
Nie ma gotowej recepty na to, ile powinno to trwać. Bo nie chodzi o to, żebyś bezczynnie siedziała i czekała z zegarkiem w ręku. Chodzi o to, żebyś uważnie rozglądała się i zauważała pewne aspekty i elementy. W sprawach zawiłych, kiedy nie masz jeszcze doświadczenia, będzie to trwało dłużej. I masz większe doświadczenie, rozeznanie i samoświadomość, tym krótszy czas posiedzenia. Po pewnym czasie ten krok zadziewa się wręcz samoczynnie, bez angażowania za bardzo Twojej uwagi.Co potrzebujesz zauważyć?
🧿Plusy z przebywania w bagienku – tak serio. Skoro jesteś w bagienku, to jakieś Twoje części mają z tego korzyści (często bywają pokręcone) i te plusy przewyższają minusy. Gdyby tak nie było, to by Cię tam nie było. Zawsze jesteś w najlepszych (w swoim mniemaniu) warunkach do tego, żeby się realizować.
🧿 Substytuty – bagienko zastępuje nam realizację naszych potrzeb. Dostajemy zamiennik czegoś, co chcemy mieć, ale kiedy jest to czyste i pachnące, to nie potrafimy tego przyjąć, dlatego korzystamy z zamiennika. Zrozumienie, co my sobie zastępujemy jest kluczowe, jeśli chcemy się przeprowadzić w końcu na łąkę.
🧿 Zasoby – funkcjonowanie w takich warunkach nie byłoby możliwe bez zasobów. Te jakości możesz (i powinnaś) ze sobą zabrać do wyjścia, żebyś nie musiała tam wracać, ani żeby nie wylewać dziecka z kąpielą i pozbywać się tych zasobów.🧿 Zadanie na ten tydzień
Odpowiedz sobie w tym tygodniu na pytania:
❓Jakie masz plusy z obecnej sytuacji?
❓Realizację jakich potrzeb zapewnia Ci bycie w chorobie?
❓Jakie zasoby, narzędzia i zdolności uzyskałaś dzięki swoim dolegliwościom?